W świecie mobilnych urządzeń, gdzie smartfony potrafią robić zdjęcia na poziomie profesjonalnych aparatów, mobilne drukarki miały być idealnym dopełnieniem – szybkim sposobem na fizyczne odbitki prosto z kieszeni. Xiaomi XPrint Pocket AR Photo Printer zapowiadała się świetnie: kompaktowa, z technologią sublimacyjną i funkcją rzeczywistości rozszerzonej (AR). Po premierze okazało się jednak, że wysokie koszty eksploatacji, ograniczona jakość i przeciętna wydajność psują wrażenia.

Specyfikacja i pierwsze wrażenia – co obiecywał producent?

Xiaomi XPrint to kieszonkowa drukarka kolorowa wykorzystująca druk sublimacyjny, który teoretycznie zapewnia żywe kolory i trwałe odbitki. Urządzenie drukuje zdjęcia w formacie 54×86 mm, a pojedyncza odbitka powstaje w około 60 s. Ma wbudowaną baterię i łączy się ze smartfonem, a funkcja AR pozwala „ożywiać” wydruki w aplikacji.

Dla jasności, kluczowe elementy specyfikacji można streścić tak:

  • technologia druku – termosublimacja z warstwą laminacji zapewniającą podstawową ochronę przed wilgocią;
  • format papieru – 54×86 mm (w pokrewnych modelach Xiaomi również ok. 50×76 mm);
  • czas wydruku – ok. 60 sekund na jedno zdjęcie;
  • rozdzielczość – 313 DPI z odwzorowaniem do 16,7 mln kolorów i 256 poziomów szarości;
  • zasilanie – akumulator ok. 880 mAh, przenośne użytkowanie bez podłączania do prądu;
  • wymiary – około 86,8×142,5×26,8 mm (zależnie od wersji/modelu pokrewnego);
  • łączność – Bluetooth i dedykowana aplikacja mobilna z funkcją AR.

Na papierze wszystko brzmiało nowocześnie i wygodnie – do czasu, aż do głosu doszły realne koszty i praktyka użytkowania.

Główne problemy – dlaczego XPrint zawiodła oczekiwania?

Testy i opinie użytkowników szybko wskazały powtarzające się bolączki. Oto najważniejsze z nich:

  • koszty eksploatacji – specjalne kasety z papierem i barwnikiem oznaczają łączny koszt ok. 2–5 zł za odbitkę; przy regularnym drukowaniu to więcej niż w popularnych usługach foto;
  • jakość i trwałość – mimo 313 DPI kolory bywają blade, cienie tracą detale, a cienki papier łatwo się gniecie; laminacja nie zawsze wystarcza, by zabezpieczyć zdjęcie przed wilgocią;
  • prędkość i pojemność – ok. 60 s na zdjęcie to wolniej niż u rywali, a podajnik na 10 arkuszy i bateria na 10–20 odbitek ograniczają komfort w terenie;
  • aplikacja i AR – funkcja AR jest ciekawa, ale bywa niestabilna; zdarzają się błędy aplikacji i problemy ze zgodnością z nowszymi wersjami Android/iOS.

W bezpośrednich porównaniach XPrint przegrywa prędkością, wygodą i kosztami z kilkoma kluczowymi konkurentami.

Porównanie z konkurencją – XPrint w cieniu lepszych alternatyw

Aby lepiej uchwycić różnice, spójrz na zestawienie popularnych modeli i kluczowych parametrów:

Model Technologia Rozdzielczość Czas druku (1 zdjęcie) Koszt na odbitkę (przybliżony) Pojemność baterii (odbitki) Format zdjęcia
Xiaomi XPrint Sublimacyjna 313 DPI 60 s 2–5 zł 10–20 54×86 mm
Fujifilm Instax Mini Link Naświetlanie Instax 318×318 DPI ok. 12 s 3–4 zł (film) ok. 100 62×46 mm
Canon Selphy CP1500 Termosublimacyjna brak danych producenta ok. 1 min 1–3 zł zależna od zasilania 10×15 cm
Xiaomi Portable Pro (pokrewny) Sublimacyjna 313 DPI ok. 60 s 2–4 zł ok. 20 (880 mAh) 50×76 mm
HP Sprocket (Zink) Zink (bez tuszu) 313 DPI ok. 50 s 2–3 zł ok. 40 76×50 mm

Instax kusi natychmiastowością i charakterem analogowego obrazu, a Canon Selphy oferuje większy, „pocztówkowy” format 10×15 cm z łącznością Wi‑Fi do użytku domowego i okazjonalnie mobilnego. Tańsze w utrzymaniu drukarki Zink nie wymagają tuszu i współpracują z wieloma urządzeniami przez Bluetooth.

Na tym tle XPrint wypada słabiej: wolniejsza, droższa w utrzymaniu, z mniejszą baterią i bez wsparcia dla większych formatów. Brak wszechstronności dodatkowo ogranicza jej atrakcyjność.

Opinie użytkowników i recenzje – echo rozczarowania

W komentarzach na forach i w serwisach wideo przewijają się podobne zarzuty dotyczące kosztów i stabilności oprogramowania. Oto przykładowe cytaty użytkowników:

„Drogi papier psuje całą zabawę”

„AR nie działa płynnie”

„Lepiej kupić Instax”

Średnie oceny oscylują wokół 3–4/5, a najczęściej wskazywanymi minusami są koszty eksploatacji i przeciętna jakość wydruków.

Czy warto kupić XPrint w 2026 roku?

XPrint nie jest całkowitą porażką – jako gadżet do okazjonalnego użytku (np. 5–10 zdjęć na imprezie) spełni zadanie. Jeśli jednak planujesz regularne drukowanie, rozczarują Cię koszty, tempo pracy i niestabilna aplikacja.

Lepsze kierunki zakupu w podobnym budżecie prezentują się następująco:

  • Fujifilm Instax Mini Link – dla zabawy i natychmiastowego efektu analogowego, z szybkim czasem „wydruku” i charakterystycznym lookiem;
  • Canon Selphy CP1500 – dla jakości i większego formatu 10×15 cm, w sam raz do domowych albumów i ramek;
  • HP Sprocket (Zink) – dla prostoty i niższych kosztów długoterminowo, bez wymiany tuszu i z wygodnym Bluetooth.

W erze smartfonów fizyczne odbitki wracają do łask – ale tylko te, które nie bolą w portfelu; Xiaomi XPrint to dowód, że sama specyfikacja to za mało.